Magdalena Hauke
|
2 sierpnia 2021
Spis treści

Sharing economy, crowdsharing, ekonomia współdzielenia to terminy związane z nowym modelem ekonomicznym, który znacząco różnią się od standardowych założeń gospodarki rynkowej. W ciągu ostatniego dwudziestolecia wzrosło znaczenie Internetu, który daje wiele możliwości do rozwoju innowacji ekonomicznych i dzielenia się zasobami. Konsumenci potrzebują coraz to większej palety usług i dóbr, dlatego często szukają alternatyw dla usług tradycyjnych. Idea crowdsharingu wpisała się więc w ciągle rosnący trend efektywności ekonomicznej. Jednak czy pomimo popularności na świecie, można przenieść sharing ekonomy na grunt polskich regulacji prawnych?

Crowdsharing – Idea współdzielenia

Świat się zmienia, a wraz z nim społeczeństwo. Dla millennialsów coraz mniejsze znaczenie ma posiadanie rzeczy za wszelką cenę. Młodzi ludzie boją się zobowiązań, które musieliby spłacać przez kolejne 30 lat, dodatkowo społeczeństwo coraz mniej przywiązane jest do jednego miejsca zamieszkania. System pracy zdalnej i zmiany społeczno-ekonomiczne będące wynikiem pandemii sprawią, że podróże nie będą odbywać się wyłącznie w trakcie urlopu, lecz pracownicy spędzać będą czas na tzw. „working holiday” w trakcie wielomiesięcznych wyjazdów, w trakcie których cały czas będą do dyspozycji pracodawcy, tylko zamiast w biurze, to na plaży.

Z badań przeprowadzonych przez PwC dla celów raportu “(Współ)dziel i rządź! Twój nowy model biznesowy jeszcze nie istnieje” (2016) wynika, że prawie połowa nowoczesnych konsumentów (43%) uważa, że własność przedmiotów to niepotrzebne obciążenie dla budżetu. Jednak aż 57% uznaje za atrakcyjną ideę dostępu do zasobów. Natomiast znakomita większość, bo aż 81% respondentów zgadza się ze stwierdzeniem, że bardziej opłacalnym jest korzystanie z cudzych dóbr niż posiadanie ich na własność.

Crowdsharing to system zbudowany na kanwie podziału zasobów ludzkich i materialnych. Jest to przeciwieństwo posiadania rzeczy na własność. I choć nie jest to nowe zjawisko, bo wspólna konsumpcja istnieje już od lat 70tych, to rozkwit platform internetowych znacznie przyspieszył i usprawnił jego rozwój.

Choć pojęcie to nie posiada jednolitej definicji, to w obecnym kształcie sharing economy polega na kojarzeniu osób za pomocą pośredników – właścicieli platform internetowych, tworzącymi ogólnodostępne rynki czasowe do wzajemnego świadczenia usług lub korzystania ze wspólnych zasobów, aktywów, czasu czy umiejętności bez przekazywania praw własności. Osobami uczestniczącymi w świadczeniu usług mogą być zarówno osoby fizyczne, jak i podmioty profesjonalne.

Po drugiej stronie znajdują się odbiorcy tych usług, trzecią kategorią podmiotów uczestniczących w rynku, są właśnie pośrednicy, którzy umożliwiają kontakt między stronami za pośrednictwem platformy internetowej.

Zdecydowanie można stwierdzić, ze trend crowdsharingu przeciwstawia się nadmiernemu konsumpcjonizmowi. To ważne, bo ekonomiści wskazują, że podwalinami kryzysu ekonomicznego, który miał miejsce w 2008 r. był właśnie konsumpcjonizm finansowany z kredytów i pożyczek.

Ekonomia współdzielenia posiada wiele odłamów, w ten system wpisuje się między innymi crowdsourcing i crowdfunding, który od kilku lat doskonale radzi sobie na światowym rynku gospodarczym.

Crowdfunding – w przeciwieństwie do skoncentrowania crowdsharingu na współdzieleniu dóbr i usług – jest systemem budowanym wokół gromadzenia i dystrybucji tylko jednego zasobu, którym są pieniądze. Kampanie te polegają więc na współdzieleniu się wyłącznie pieniędzmi na sfinansowanie i wsparcie konkretnego celu.

Czy prawo nadążą za biznesem? Polskie i unijne rozwiązania prawne dotyczace crowdsharingu

Powszechnie wiadomo, że regulacje prawne nie zawsze nadążają za zmianami dokonującymi się w strukturze społeczno-gospodarczej. Według raportu EY Law Compass z 2020 r., tego zdania jest ponad 90 procent przedsiębiorców działających na rynkach związanych z innowacyjnym rozwojem nowych technologii. Nic dziwnego, proces legislacyjny powinien być poprzedzony konsultacjami społecznymi i dokładnie regulować pewne obszary i w najlepszej sytuacji scalać je w jeden akt prawny, a nie rozpraszać po kilku różnych.

Znaczenie crowdsharingu wyraźnie rośnie, a według ww.raportu PwC zyski na tym rynku do 2025 r. wzrosną nawet do 335 mld dolarów. Niewątpliwie jest to stale rosnący trend, który zmienia świat, lecz czy nadąża za nim prawodawstwo polskie i unijne?

Prawo unijne

W 2016 roku Komisja Europejska przedstawiła komunikat pt. „Europejski program na rzecz gospodarki dzielenia się” i słusznie zauważyła, że znacznie współdzielenia na rynku europejskim rośnie. KE zaznaczyła, że ma to wpływ na politykę gospodarczą, zatrudnienie i konkurencyjność. W komunikacie Komisja zidentyfikowała problemy, jakie mają związek ze stosowaniem crowdsharingu. Między innymi wskazano w nim trudność stosowania obecnych ram prawnych ze względu na zacieranie się granic pomiędzy dostawcami usług a konsumentami, profesjonalnym świadczeniem usług a amatorskim.

W związku z tym rok później Parlament Europejski przygotował projekt rezolucji w sprawie europejskiego programu na rzecz gospodarki dzielenia się (2017/2003(INI)). Tym sposobem zaczęto eliminację problemy i nadano pewne ramy prawne umożliwiające korzystanie z crowdsharingu. Za priorytet uznano konieczność zniwelowania negatywnego wpływu sharingu ekonomicznego na pracowników i eliminację ryzyka nieuczciwej konkurencji, a także konsekwencji unikania podatków.

Rozważania te nałożyły się z omawianiem przez Parlament aktu o jednolitym rynku cyfrowym, który to ma zapewnić swobodny przepływ towarów, osób i usług online zgodnie z zasadami uczciwej konkurencji. W tym akcie zapewniony jest wysoki poziom ochrony konsumentów oraz ich danych osobowych.

Wskazać trzeba, że rezolucje unijne nie są dokumentem generującym skutki prawne. Za ich pomocą Unia motywuje państwa członkowskie do podjęcia działań w konkretnej sprawie, zauważa problem i koordynuje sposób tworzenia prawa w państwach członkowskich.

Prawo krajowe

Jak zasygnalizowano wcześniej, rezolucja Parlamentu Europejskiego z maja 2017 roku zaproponowała, żeby państwa członkowskie wprowadziły konieczne regulacje i nie traktowały gospodarki współdzielenia jako zagrożenia dla tradycyjnego modelu rynkowego. Unia starała się zadbać o najistotniejsze elementy, czyli o wysoki poziom ochrony konsumentów, czego udało się dokonać m.in. aktem o jednolitym rynku cyfrowym. Jednak to na krajowym ustawodawcy spoczywa odpowiedzialność dostosowania przepisów prawa do wyzwań związanych z crowdsharingiem.

Niestety Polska do tej pory nie wdrożyła żadnych nowych rozwiązań prawnych związanych z ciągle narastającym trendem ekonomicznym. A to ze względu na fakt, że Ministerstwo Finansów w odpowiedziach na interpelacje podatkowe w roku 2015 wskazywało na konieczność stosowania obecnych przepisów podatkowych. W świetle obecnego prawodawstwa proces crowdsharingu to po prostu umowa zawierana na odległość za pośrednictwem strony internetowej lub aplikacji, a stronami w niej są usługodawca i usługobiorca.

Podatki w kontekście crowdsharingu

Jest to niewątpliwie wadliwy pogląd, który ma swoje konsekwencje w życiu każdego usługodawcy. Oznacza on między innymi, że każdy uczestnik crowdsharingu będący usługodawcą musi liczyć się ze wszystkimi skutkami podatkowymi swojej działalności od momentu jej rozpoczęcia. Zgodnie z zasadą samoopodatkowania, każdy po zakończeniu roku podatkowego jest zobowiązany do wskazania sumy wszystkich swoich dochodów, także tych za pośrednictwem platform internetowych i obliczyć należny podatek dochodowy.

Ponadto problematyczna może być również kwestia podatku VAT, którą należy rozpatrywać dla każdego uczestnika sharing economy oddzielnie.

W przypadku pośredników, a więc właścicieli platform crowdsharingowych opodatkowanie usług zostało uregulowane przez Komisję Europejską i jest ujednolicone niezależnie od tego czy usługi świadczone są osobom fizycznym czy prawnym. Wszystkie opodatkowane są w miejscu siedziby nabywcy.

Usługodawcy będący osobami fizycznymi, nawet jeśli korzystają z platformy crowdsharingowej dla celów zarobkowych nie muszą co miesiąc składać deklaracji vatowskiej, korzystają oni bowiem ze zwolnienia podmiotowego. Obecnie zwolnienie od podatku vat istnieje gdy w poprzednim roku nie przekroczył on 150tys złotych.

Platformy crowdsharingowe – regulacje prawne

Niemniej skupiając się na istniejących przepisach prawa, które można wykorzystać w ekonomii współdzielenia najważniejszym jest odpowiednio ustalić podmioty uczestniczące w tym rynku, a potem ustalić stosunki prawne łączące poszczególnych uczestników.

Przyjmując, że w crowdsharingu wyróżniamy usługodawcę, usługobiorcę i pośrednika można przyjąć następujące stosunki pomiędzy nimi:

  • Usługodawca i usługobiorca;
  • Pośrednik i usługobiorca;
  • Pośrednik i usługodawca.

Wszystkie relacje oparte są na zasadach wynikających z kodeksowej swobody umów. Oznacza to, że na jej podstawie strony mogą skonstruować dowolny stosunek prawny według własnego uznania pod warunkiem, że nie będzie on sprzeczny z przepisami prawa, naturą stosunku lub zasadami współżycia społecznego.

Analizując regulaminy stron internetowych umożliwiające crowdsharing, można dojść do wniosku, że pośrednicy najczęściej nie są związani prawnie z podmiotami, które oferują swoje usługi za pośrednictwem platformy. Mimo tego nie sposób uznać, że pośrednik, a więc operator serwisu crowdsharingowego, nie będzie ponosił odpowiedzialności na przykład za szkodę wynikłą wskutek wykonania usługi zleconej przez platformę.

Ponadto warto mieć na uwadze, że bez względu na zapisy zawarte w regulaminach serwisów bazujących na sharingu ekonomicznym, w przypadku sporu, sąd może uznać, że stosunek jaki łączył użytkowników ekonomii współdzielenia jest inny niż ten zdefiniowany w regulaminie.

To właśnie platformy internetowe mają kluczowe znaczenie dla konstrukcji ekonomii współdzielenia. Nie dość, że ułatwiają komunikację i współpracę pomiędzy zainteresowanymi, to zapewniają bezpieczeństwo pośrednictwa. Muszą więc spełniać szereg obowiązków prawnych.

Podstawowym problemem związanym z regulacjami prawnymi platform internetowych pośredniczących w wymianie usług jest zagrożenie uznania ich za czyny nieuczciwej konkurencji.

W tym zakresie doskonałym przykładem jest spółka Uber, która umożliwiała zamawianie usługi przewozu miejskiego, lecz bez konieczności posiadania zezwoleń przez kierowców świadczących te usługi. Przejazdy wówczas były w bardzo atrakcyjnych cenach i skutecznie odstraszały klientów od usług taksówkarzy. Toteż powstały spory pomiędzy spółką a korporacjami taksówkarskimi, w których interweniował nawet Trybunał Sprawiedliwości (sprawa C-434/15), w której słusznie przyznał, że usługa oferowana przez Uber nie ogranicza się tylko do pośrednictwa, lecz jest nieodłączna z usługą transportową. Na gruncie polskich regulacji dokonano zmian i obecnie kierowcy Ubera muszą posiadać licencję, a ceny usług nieznacznie wzrosły.

Najważniejsze aspekty prawne, które dotyczą platform crowdsharingowych:

  • Ochrona danych osobowych – odpowiednie poinformowanie konsumentów o przetwarzaniu i udostępnianiu danych osobowych to najważniejsze i kluczowe zadanie administratora każdej platformy internetowej
  • Usługi hostingu danych – choć nie w każdym przypadku operator ponosi odpowiedzialności za przechowywanie danych, to niewątpliwie często świadczy usługi rozszerzone poza sam hosting danych.
  • Bezpieczeństwo i pośrednictwo transakcji – zapewnienie bezpieczeństwa dokonywanych transakcji poprzez systemy płatności internetowych
  • Ochrona usługobiorców – gwarancja wykonania usług i ewentualna odpowiedzialność odszkodowawcza
  • Ochrona własności intelektualnej – niektóre platformy są zmuszone ustalić zasady korzystania z własności intelektualnej i ochrony utworów lub wynalazków.

Wady i zalety Crowdsharingu

Wady Zalety
Możliwość „zepsucia” rynku poprzez zaniżone ceny usług Oszczędność czasu i pieniędzy
Brak odpowiednio dostosowanych regulacji prawnych Efektywniejsze wykorzystywanie zasobów – niwelowanie nadmiernego konsumpcjonizmu
Zagrożenie dla tradycyjnych usług i przedsiębiorców Przejrzystość, prostota obsługi platform crowdsharingowych
Eliminacja tradycyjnego pośrednictwa Budowa sieci kontaktów

Uber, AirBnb, BlablaCar – modele biznesowe sharing economy

Sukcesy firm wprowadzających rozwiązania ekonomii współdzielenia zachęcają do tworzenia coraz to nowych, innowacyjnych projektów i korzystania pełnymi garściami z tego, co już zostało opracowane.

Najpopularniejszymi obecnie platformami crowdhsaringowymi są Uber, AirBnB i BlaBlaCar.

AirBnB zrewolucjonizowało rynek usług dla podróżników, za sprawą oferty płatnych noclegów w ponad 190 krajów na całym świecie. Jego fenomen opiera się na udostępnianiu mieszkań, pokoi, a nawet luksusowych posiadłości nie tylko przez osoby prowadzące hotele lecz również osoby fizyczne. Jest to świetne rozwiązanie nie tylko dla podróżników, ale przede wszystkim osób, które posiadają kawałek wolnej przestrzeni i chcą na tym zarobić. Ceny oferowane na platformie są różne, w zależności od standardu lub lokalizacji. Co ważne, platforma dba o swoich użytkowników na podobnych warunkach jak inne portale pośredniczące wyłącznie w wynajmie pokoi hotelowych, więc podróżnicy czują się bezpiecznie.

W samym 2016 roku w Polsce oferta AirBnb stanowiła ponad 10% wszystkich dostępnych pokoi w hotelach.

Na kanwie sukcesu współdzielenia miejsc noclegowych powstał pomysł ze współdzieleniem miejsc w środkach transportu. BlaBlaCar obecnie jest największą platformą społecznościową, która kojarzy kierowców posiadających wolne miejsca w samochodzie z podróżnikami, którzy chcą przedostać się w tym samym kierunku. Kluczowym atutem jest możliwość samodzielnego określenia ceny przejazdu, co najczęściej sprowadza się do rozliczenia kosztów paliwa. Dzięki temu zarówno kierowca, jak i pasażerowie podróżują ekonomicznie i efektywnie. BlaBlaCar wpisuje się w trend zmniejszania śladu węglowego, ochrony środowiska i zrównoważonego podróżowania.

Podobne usługi oferuje Uber, który jednocześnie jest najbardziej kontrowersyjną platformą crowdsharingową z omawianych. Usługa ta funkcjonuje w niespełna 500 miastach w krajach na całym świecie. Na polskim rynku dostępna od 2013 roku nieustannie rośnie i zyskuje solidną konkurencję (Bolt, FreeNow). Wymagania dotyczące kierowców i ich pojazdów są restrykcyjne, choć w przeszłości kierowcą ubera mógł być każdy. Podróż uberem jest tak prosta jak podróż taksówką. Najczęściej dotyczy niewielkich tras, a cały proces odbywa się za pomocą aplikacji na smartfonie. Kontrowersje wokół ubera powstawały ze względu na brak uregulowań prawnych dotyczących kompetencji kierowców. Sprawa ta nie dotyczyła jedynie polski, lecz wielu innych krajów na świecie. Co prawda, dzięki temu podróż uberem była tańsza niż taksówką, lecz użytkownik nie miał gwarancji, że kierowca zna topografię miasta, a także czy będzie przestrzegał przepisów o ruchu drogowym. Obecnie sytuacja uległa już zmianie, a polskie prawo wymaga od kierowców ubera posiadania licencji.

Crowdsharing – podsumowanie

Zjawisko crowdsharingu zdecydowanie uzupełnia gospodarkę tradycyjną o segment, w którym przeważa trend odpowiedzialności społecznej. Lecz nie ma możliwości rozwijania gospodarki współdzielenia, bez zaufania i uczciwości podmiotów uczestniczących w rynku. Dodatkowo na przedsiębiorców chcących rozpocząć nową działalność opartą o sharing economy czyha wiele obowiązków i chaos prawny związany z brakiem odpowiednich uregulowań wprost dotyczących tego obszaru działania. Dlatego przed rozwinięciem nowego biznesu warto skonsultować się z kancelarią prawną, aby rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące funkcjonowania platformy crowdsharingowej, kwestii podatków i stworzyć swoisty due dilligence, określając obszary ryzyka, które mogą wystąpić w branży objętej pomysłem na nowy startu-up.

Marcin Staniszewski

Radca Prawny

Kancelaria Prawna RPMS