Magdalena Makówka
|
29 kwietnia 2022
Spis treści

Prawo autorskie ma za zadanie chronić twórców. Ochrona ta dotyczy nie tylko dbałości o to, by autor mógł podpisać się pod swoim dziełem, ale również, by miał prawo do odnoszenia korzyści finansowych. Ochrona ta nie jest jednak nieograniczona. Istnieją bowiem utwory, z których każdy może korzystać za darmo, np. te znajdujące się w tzw. domenie publicznej.

Jakie utwory znajdują się w domenie publicznej?

Do domeny publicznej zaliczamy utwory, do których majątkowe prawa autorskie wygasły bądź nie były one nigdy przedmiotem prawa autorskiego. Co to jednak oznacza? Jeżeli utwór znajduje się w domenie publicznej, to można go dowolnie dystrybuować i rozpowszechniać bez konieczności płacenia za to. Cały czas konieczne jest oznaczenie autorstwa. Prawa autorskie chroniące twórcę dzielimy bowiem na majątkowe oraz osobiste. Te drugie są niezbywalne oraz nieograniczone w czasie. Prawa majątkowe są za to ograniczone w czasie.

Po jakim czasie upływają autorskie prawa majątkowe?

W Unii Europejskiej autorskie prawa majątkowe wygasają 70 lat od śmierci autora. Wyjątkiem jest Hiszpania, w której dla autorów zmarłych przed 1987 rokiem trzeba odczekać aż 80 lat od śmierci twórcy, nim utwór znajdzie się w domenie publicznej. W innych państwach moment wygasania tych praw będzie się różnić. W tych, które podpisały konwencję berneńską, będzie to jednak co najmniej 50 lat. Tak więc, żeby stwierdzić, czy dany utwór znajduje się w domenie publicznej, należy każdorazowo upewnić się, kiedy zmarł jego twórca. Może się zdarzyć, że utwór ma kilku autorów. W takim przypadku bierzemy pod uwagę datę śmierci ostatniego współautora. Co jednak jeśli autor nie jest znany? Wówczas 70 lat liczymy od daty pierwszej publikacji. Gdy zaś utwór nie został nigdy opublikowany, to prawa majątkowe do niego wygasają 70 lat od momentu powstania.

Jak liczymy upływ autorskich praw majątkowych?

Czas, po którym wygasają autorskie prawa majątkowe, liczymy w pełnych latach. Czyli, jeśli twórca zmarł w styczniu 1951 roku, to jego działa przeszły do domeny publicznej w styczniu 2022 roku. Na wielu stronach internetowych można również znaleźć listy autorów, których twórczość w danym roku znalazła się w domenie publicznej.

Tajemnicze CC, czyli Creative Commons

Często podczas poszukiwań materiałów możliwych do wykorzystania za darmo, można znaleźć te oznaczone jako CC. Cóż oznaczają te litery? Jest to skrót od licencji zbiorczo nazywanych Creative Commons. Nazwę zawdzięczają organizacji, której celem jest propagowanie wolnego dostępu do kultury zgodnie z literą prawa i bez naruszania interesów twórców. Creative Commons to więc gotowe licencje, na których najczęściej udostępnianie są utwory niekomercyjne, z których autorzy nie mają zamiaru czerpać profitów finansowych. Licencje te różnią się od siebie. Jedne pozwalają na ich użycie niekomercyjne, inne na dowolne wykorzystanie po oznaczeniu autorstwa. Niektóre rodzaje licencji pozwalają na dalsze przetwarzanie utworu, jego tłumaczenie, adaptacje, itp., podczas gdy inne zezwalają na wykorzystywanie go jedynie w oryginalnej formie.

W jaki sposób można korzystać z utworów w domenie publicznej?

Niezależnie od tego, czy dany utwór znajduje się w domenie publicznej, czy też nie, to cały czas należy pamiętać o wspomnianych wcześniej autorskich prawach osobistych. Te są zaś nieograniczone czasowe. Oznacza to, że nie można przypisywać sobie autorstwa dzieł, które znajdują się w domenie publicznej. Jednocześnie istnieje możliwość adaptowania dzieła. To znaczy, można dokonywać tłumaczeń, tworzyć dalsze przeróbki. Część takowych utworów jest nawet wydawana i autorzy otrzymują za nie wynagrodzenie. Przykładem może być adaptacja powieści Jane Austen: „Duma i uprzedzenie i zombie”, która doczekała się nawet ekranizacji.

Aby Myszka Mickey nie była wolna

Czasami na rozwój prawa autorskiego mają wpływ wielkie korporacje. Taka też sytuacja miała miejsce w USA. Tłem do zmiany prawa było wygaśnięcie ochrony filmu animowanego Parowiec Willie wyprodukowanego przez Walta Disneya. Produkcja ta przysporzyła popularności dobrze znanej dzieciom na całym świecie Myszki Miki. Dzisiejszy klasyk, z którego sceny do dziś zapowiadają produkcje wytwórni, na ekranach pojawił się w 1928 roku.

Według obowiązującego w USA prawa miał trafić do domeny publicznej w 1984 roku. The Walt Disney Company nie chcąc do tego dopuścić, rozpoczęło w latach 70. kampanię w kongresie, której celem było doprowadzenie do zmiany regulacji. Starania te zakończyły się sukcesem. W 1979 roku w życie wszedł nowy Copyright Act. Według niego ochrona miała wygasać po 50 latach od śmierci twórcy albo po upływie 75 lat, jeżeli dzieło należało do przedsiębiorstwa. Dzięki nowym przepisom Myszka Miki znajdowała się w bezpiecznych rękach Walt Disney Company aż do 2003 roku.

Czy to oznacza, że dziś każdy może wykorzystywać najbardziej charakterystyczną postać w dziejach światowej animacji? Otóż nie. Już pod koniec lat 90. XX wieku rozpoczęła się kolejna akcja lobbująca zmianę przepisów. Tym razem wprowadzone w 1998 roku prawo przedłużyło ochronę dzieł będących własnością korporacji do 95 lat od daty publikacji lub 120 lat od powstania (w zależności od tego, co wygaśnie pierwsze). Akt ten złośliwi nazywają nawet „prawem Myszki Mickey”. Tak więc Parowiec Willie znajdzie się w domenie publicznej 1 stycznia 2024 roku. To zaś oznacza zapewne kolejną turę lobbingu ze strony wytwórni na rzecz przedłużenia ochrony.

Wielka korporacja a domena publiczna

Regulacja pisana pod jedno przedsiębiorstwo miała jednak konsekwencje dla ogólnego rozwoju domeny publicznej w USA. Rozszerzenie ochrony w przypadku dzieł należących do autora na 70 lat od śmierci, doprowadziło do dwudziestoletniej pierwszy w przechodzeniu utworów do wolnego dostępu. Między 1998 a 2018 roku w Stanach Zjednoczonych nie wygasły prawa do żadnego dzieła.

Mimo różnych zawirowań ze zmianami prawa to wcale nie Stany Zjednoczone przodują w długości ochrony. Palmę pierwszeństwa dzierży Meksyk. Od 2003 roku utwory w tym kraju przechodzą do domeny publicznej po 100 latach od śmierci twórcy.

Czy Sherlock Holmes jest wolny? Spór o postać detektywa w domenie publicznej

Czasami spory dotyczące domeny publicznej dotyczą nie tylko samego utworu, ale wręcz cech charakteru postaci. Tak jest w przypadku najsłynniejszego detektywa Sherlocka Holmesa. Artur Conan Doyle swoje dzieła poświęcone śledczemu z Baker Street publikował w latach 1887-1927. Zgodnie z amerykańskim prawem historie opublikowane po 1923 roku do 2023 znajdują się poza domeną publiczną. To oznacza, że spadkobiercy autora mają prawa domagać się wynagrodzenia za korzystanie z utworów.

Kwestia tego, czy można dowolnie korzystać z postaci Sherlocka Holmesa, trafiła na wokandę amerykańskich sądów w związku z chęcią opublikowania przez Leslie Klingera postaci Sherlocka Holmesa w redagowanym przez siebie zbiorze. Chciał on oddalić żądania spadkobierców Doyle’a domagających się wynagrodzenia za wykorzystanie postaci wykreowanej przez ich przodka. W 2013 roku amerykański Sąd Najwyższy uznał, że postać Sherlocka Holmesa znajduje się w domenie publicznej. To oznacza, że twórcy mogą dowolnie z niej korzystać. Nie była to jednak ostatnia spraw dotycząca detektywa.

Czy Sherlock Holmes może być miły?

Po raz kolejny spadkobiercy Doyle’a wkroczyli na ścieżkę sądową po wyprodukowaniu przez platformę Netflix filmu Enola Holmes. Pozwali nie tylko filmowych producentów, ale również wydawcę literackiego pierwowzoru. Tym razem argumenty dotyczą charakteru Sherlocka. W filmie poświęconym siostrze detektywa jest on sportretowany jako sympatyczna i współczująca postać. Do tego okazuje on większy szacunek kobietom, niż powinien, jako postać oparta o dzieła znajdująca się w domenie publicznej.

Taki rys charakterologiczny miał zaś zostać nadany postaci dopiero w ostatnich dziełach Doyle’a, do których prawa majątkowe wciąż nie wygasły. Ta ciekawa sprawa zakończyła się ugodą, na jaką w grudniu 2022 roku zgodził się Netflix. Ze względu na to, że wszystkie prawa majątkowe do postaci Holmesa wygasają w 2023 roku, można się spodziewać, że to ostatni raz, gdy słynny detektyw otarł się o sądowe ławy.

Jak widać mimo obowiązujących regulacji niektóre przechodzenie niektórych utworów do domeny publicznej, budzi wielkie kontrowersje. Najczęściej dotyczy to znanych dzieł, a tłem konfliktu są ogromne pieniądze. Sama domena publiczna intensywnie się rozwija i coraz więcej utworów trafia do darmowej dystrybucji nawet za życia ich autorów.



Zaufali nam:


5/5 - (liczba głosów: 1)