|
16 maja 2021

Spis treści

Nie trzeba interesować się boksem, żeby wiedzieć kim jest Dariusz Michalczewski. Nazwisko, które w latach 90. i na przełomie tysiącleci było na ustach nie tylko świata sportów walki. Osoba, która pomimo występowania przez około 10 lat pod barwami naszego zachodniego sąsiada stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych Polaków na świecie. W 2002 r. ogłoszony przez WBO „czempionem wszech czasów”, po walce w której pierwszy raz wystąpił w biało-czerwonych barwach i przed którą odegrano nasz hymn narodowy. Prawdziwy tygrys w świecie sportów walki, no właśnie – Tiger.

RING TO TYLKO POCZĄTEK

Przydomek, którym posługuje się niemal od początku swojej kariery, bo od 1991 r., a który został mu nadany po wygranej walce z Michaelem Lowe towarzyszy mu do dnia dzisiejszego, a sam Dariusz Michalczewski przez te lata potwierdził, że jest prawdziwym tygrysem nie tylko na ringu, ale także na sali sądowej.

U schyłku kariery sportowej przyszedł czas na wykorzystanie tego pseudonimu na płaszczyźnie biznesowej. Michalczewski rozpoczął działalność filantropijną, a swój pseudonim Tiger zarejestrował w Urzędzie Patentowym jako znak towarowy słowno – graficzny.

WEJŚCIE NA RYNEK ENERGETYKÓW

Krótko po tym, bo w 2003 r. podpisuje z Gellwe sp. z o.o. (obecnie FoodCare sp. z o.o.) umowę promocyjną, czym udziela zgodę na wykorzystanie marki Tiger oraz jego wizerunku na opakowaniach napoju energetyzującego. Dwa lata później podpisana została kolejna umowa promocyjna na okres 50 lat z możliwością jej przedłużenia o kolejne 50 lat.

Energetyk staje się coraz bardziej popularny, a prasa donosi, że spółka, której napój dodaje skrzydeł zaczyna czuć na plecach oddech nowego drapieżnika. Gellwe obserwując tak duży sukces, bez wiedzy Michalczewskiego decyduje się na rejestrację kolejnych znaków towarowych, w tym wspólnotowych, m.in.:

POCZĄTKI SPORU

Na przełomie lat 2008 i 2009 bokser dowiaduje się jednak, że Foodcare sp. z o.o. bez jego zgody podjęło próbę zarejestrowania powyższych znaków towarowych. Po kilku miesiącach powołując się m.in. na utratę zaufania, w 2010 r. rozwiązuje umowę promocyjną, która pierwotnie miała jeszcze obowiązywać ponad 40 lat z możliwością jej przedłużenia na kolejne 50. Jeszcze w tym samym roku nawiązuje współpracę z polskim koncernem Maspex Wadowice, który na podstawie zawartej umowy rozpoczyna produkcję popularnego energetyka. Równolegle rozwija się spór Michalczewskiego z FoodCare.

Sąd Okręgowy w Krakowie wydaje postanowienie, którym zakazuje FoodCare sprzedaży produktów, które w swoim opakowaniem będą w jakikolwiek sposób nawiązywały do marki Tiger. FoodCare mając na uwadze ogromne zyski jakie przynosiła współpraca z pięściarzem nie składa jednak broni. Pojawiają się kolejne pozwy, w spór zaangażowany zostaje także Maspex, a kwoty roszczeń sięgają 50 milionów złotych.

W międzyczasie, tj. w 2012 r. FoodCare pozostając przy sportach walki tworzy nowy napój energetyzujący pod marką BLACK, którego twarzą stał się Mike Tayson – czarnoskóry pięściarz. Można polemizować, czy taki ruch był poprawny politycznie, ale efekt był zgodny z założeniami. Wielu konsumentów, nie mając wiedzy o podłożu takich zmian zaufało nowej marce i nie przykładało większej uwagi, czy kupuje TigerA czy BLACKA.

WIDMO ROZSTRZYGNIĘCIA

Wydawało się, że przełomowy z tym zakresie będzie rok 2015 kiedy to Urząd Patentowy RP miał rozstrzygnąć, kto może się posługiwać się znakiem BLACK Tiger i WILD Tiger. Wynik sprawy był jednak taki, że obydwie strony uznały się za wygrane i ogłosiły sukces. FoodCare mogło dalej używać powyższych, a Michalczewski został przy swoim Tiger „bez dodatków”. Na tym sprawa się jednak nie zakończyła. Pięściarz cierpliwie czekał na moment, w którym będzie mógł znokautować swojego przeciwnika. Taka okazja pojawiła się w 2021 r. Po wielu latach procesu Sąd Najwyższy miał ostatecznie rozstrzygnąć kto jest właścicielem praw do marki Tiger, a przede wszystkim kto może dalej pod tą marką produkować energetyki.

KOLEJNY NOKAUT MICHALCZEWSKIEGO

W marcu 2021 r. Sąd Najwyższy zakończył walkę, która toczyła się zdecydowanie zbyt długo. Uznał, że wyłącznym dysponentem marki Tiger jest Dariusz Michalczewski, a FoodCare nie może używać żadnych znaków, które są w jakikolwiek sposób związane z „tygrysem”, w tym BLACK Tiger i WILD Tiger. W uzasadnieniu wskazał między innymi, że jedyną podstawą do używania TigerA przez FoodCare była zawarta w 2003 r. umowa, która przestała obowiązywać w 2010 r.

Co więcej, SN uznał, że używanie znaków podobnych, a przede wszystkim próba ich rejestracji stanowi czyn nieuczciwej konkurencji i można przypuszczać, że właśnie takie ujęcie problemu mogło być jedną z głównych podstaw rozstrzygnięcia. Potwierdzono zatem, że wyłącznym podmiotem, który obecnie może dysponować znakiem towarowym Tiger oraz korzystać z wizerunku Dariusza Michalczewskiego w zakresie produkcji napojów energetyzujących jest Grupa Maspex.

PRZYDOMEK CZY PSEUDONIM?

Poza samym ostatecznym rozstrzygnięciem w sprawie bardzo ciekawy jest pogląd Sądu Najwyższego o wykorzystaniu przydomku, a przede wszystkim uznaniu go za dobro osobiste, którego następstwem było oddalenie roszczenia odszkodowawczego. Wbrew temu co uznał Sąd Okręgowy przydomek w przeciwieństwie do pseudonimu nie jest dobrem osobistym, a dalej nie przysługuje mu szczególna ochrona na tym gruncie. Jak wskazał sędzia sprawozdawca: „ochrona dóbr osobistych ma bowiem charakter wyjątkowy i katalogu dóbr nie można traktować w sposób rozszerzający. A komercjalizacja przydomku nie może decydować o uznaniu go za dobro.” oraz „Przydomek nie jest dobrem osobistym, bo w przeciwieństwie do pseudonimu, stanowi element, który nie identyfikuje samodzielnie danej osoby, lecz występuje obok imienia i nazwiska stanowiąc określenie dopełniające.”

Chociaż można z tym poglądem polemizować, bowiem większość młodzieży, szczególnie tej, która dorastała w latach ’90, słysząc „Tiger” ma przed oczami Dariusza Michalczewskiego to jednak należy takie stanowisko przyjąć za wiążące. Jest to szczególnie zadziwiające, że akurat w tym przypadku przydomek został użyty w sytuacji, która bezpośrednio kojarzy się z osobą pięściarza. Ciekawe, co mieliby do powiedzenia w tym zakresie Andrzej Piasek Piaseczny, Dorota Doda Rabczewska i Krzysztof Diablo Włodarczyk.

PODSUMOWANIE

O ile zatem można polemizować z oddaleniem powództwa w zakresie roszczenia odszkodowawczego i uznania przez Sąd Najwyższy, że przydomek Tiger nie stanowi w zakresie rozpatrywanej sprawy dobra osobistego to już rozwiązanie istoty sporu w zakresie praw do posługiwania się znakiem towarowym Tiger, mając na względzie całokształt okoliczności, wydaje się być w pełni uzasadnione i zgodne z względami słuszności.