Trzy filary odpowiedzialności w prawie produktowym
Odpowiedzialność przedsiębiorcy za produkt niebezpieczny lub niezgodny z przepisami funkcjonuje na trzech poziomach. Pierwszy to odpowiedzialność cywilna – wobec klienta, który poniósł szkodę. Drugi – administracyjna, nakładana przez organy nadzoru rynku. Trzeci – karna, która dotyczy konkretnych osób, gdy produkt realnie zagraża zdrowiu lub życiu.
Te trzy obszary rzadko występują osobno. W konsekwencji kontroli Inspekcji Handlowej może zostać wszczęte postępowanie administracyjne przed UOKiK, a jeśli sprawa ma poważniejszy wymiar, trafia też do prokuratury. Te procedury nie wykluczają się ani nie czekają na siebie. Działają równolegle, jak system naczyń połączonych, w którym jedno naruszenie pociąga za sobą całą serię decyzji.
Najbardziej znanym i intuicyjnym pozostaje reżim cywilny. Klient, który doznał szkody, może żądać odszkodowania. Ale odpowiedzialność administracyjna i karna działa niezależnie od tego, czy ktokolwiek ucierpiał. Wystarczy, że produkt nie spełnia określonych wymogów dotyczących oznakowania, by urząd miał solidną podstawę do nałożenia sankcji.
Odpowiedzialność cywilna – fundament, ale nie koniec
Większość przedsiębiorców patrzy na odpowiedzialność produktową przez pryzmat konsumenta. Jeśli coś pójdzie nie tak, klient złoży reklamację, a firma naprawi, wymieni lub zwróci pieniądze. Na tym często kończy się myślenie o ryzyku. Prawo mówi zupełnie coś innego.
Każdy, kto wprowadza produkt na rynek, bierze odpowiedzialność za jego bezpieczeństwo — niezależnie od tego, czy jest producentem, importerem czy właścicielem marki.
Więcej na temat odpowiedzialności prawnej producentów oraz importerów przeczytasz w naszym artykule: https://rpms.pl/prawo-dla-producentow-i-importerow-przewodnik-po-najwazniejszych-obowiazkach-i-odpowiedzialnosci/.
Jak wskazuje art. 449¹–449¹¹, jeżeli produkt wyrządził szkodę, przedsiębiorca za to odpowiada, nawet jeśli nie zrobił niczego umyślnie.
Spory o produkt rzadko rozgrywają się wokół wielkich tragedii. Częściej dotyczą rzeczy pozornie drobnych:
-
urządzenia, które przegrzało się i zniszczyło mebel,
-
kosmetyku, który wywołał podrażnienie,
-
zabawki, która się rozpadła.
Każdy taki przypadek może uruchomić odpowiedzialność producenta, a jeśli szkoda przekroczy pewien próg, wzbudzi zainteresowanie organów nadzoru.
Wielu przedsiębiorców traktuje polisę OC produktową jak tarczę, która rozwiązuje problem. Jest to pewne zabezpieczenie finansowe – ważne, ale jednak niewystarczające. Ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie, jednak nie cofnie skutków decyzji urzędu, który uzna, że produkt nie spełnia wymogów bezpieczeństwa.
Masz pytania dotyczące Twojej sytuacji? Skontaktuj się z nami -> kancelaria@rpms.pl.
Odpowiedzialność administracyjna – ryzyko, które przychodzi z urzędu
Odpowiedzialność administracyjna niesie realne ryzyko biznesowe, które nie ma nic wspólnego z winą czy szkodą. Urząd nie bada intencji, tylko zgodność z prawem. Gdy produkt nie spełnia wymagań, karę można nałożyć także wtedy, gdy nikt nie ucierpiał na jego użytkowaniu. To właśnie odróżnia odpowiedzialność administracyjną od cywilnej.
Za bezpieczeństwo produktów w Polsce odpowiada kilka instytucji, które często idą ramię w ramię:
-
Na pierwszym planie zwykle pojawia się UOKiK i Inspekcja Handlowa.
-
W zależności od branży kontrolę może przejąć Państwowa Inspekcja Sanitarna, Transportowy Dozór Techniczny, Urząd Komunikacji Elektronicznej, a przy sprzęcie medycznym Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.
Wszystkie tworzą spójny system, który nie tyle „poluje” na błędy, co ma dbać o to, żeby na rynek trafiały wyłącznie produkty bezpieczne i zgodne z unijnymi restrykcjami.
Zakres sankcji jest szeroki. Urząd może nakazać:
-
wycofanie partii produktu,
-
zniszczenie towaru na koszt przedsiębiorcy,
-
opublikowanie ostrzeżenia dla konsumentów,
-
a także nałożyć karę finansową, której wysokość zależy od rodzaju naruszenia – w przypadku poważnych uchybień może sięgnąć nawet 10% przychodów firmy. Nie są to liczby teoretyczne – UOKiK regularnie publikuje decyzje o wielomilionowych karach, o których informują media i które są dostępne dla kontrahentów.
Brak deklaracji zgodności, niewłaściwe oznaczenie CE, niezgodny z przepisami opis składu – te kwestie mogą być przyczyną uznania produktu za niebezpieczny lub niezgodny z przepisami. Niekiedy przedsiębiorcy nie wiedzą nawet, że kontrola się toczy, dopóki nie otrzymają wezwania do złożenia wyjaśnień.
Każdy przypadek wymaga indywidualnej analizy – zadzwoń i porozmawiaj z naszym prawnikiem -> +48 61 307 09 91.
UOKiK i Inspekcja Handlowa często pracują w oparciu o dane z systemu Safety Gate (dawniej RAPEX) – unijnej bazy ostrzeżeń o produktach niebezpiecznych. Jeśli w jednym kraju UE dany model lampy, zabawki czy elektroniki zostanie uznany za wadliwy, informacja trafia do pozostałych państw. Polska administracja musi reagować. Importerzy i dystrybutorzy ponoszą pewne konsekwencje błędów, które powstały na wcześniejszym etapie łańcucha dostaw.
Odpowiedzialność administracyjna ma jeszcze jedną cechę: jest natychmiastowa. Decyzje urzędu są wykonalne od razu, a odwołanie nie wstrzymuje obowiązku ich wykonania. Wiele firm traci kontrakty, zatrzymuje sprzedaż i ponosi niemałe koszty magazynowania towaru, zanim sprawa trafia do sądu administracyjnego. Z tego powodu nadzór rynku stał się jednym z najważniejszych obszarów compliance.
Odpowiedzialność karna – gdy produkt stanowi zagrożenie
Kodeks karny nie zawiera osobnego rozdziału o produktach, ale jego przepisy znajdują zastosowanie w wielu sytuacjach. Do tego dochodzą przepisy szczególne – np. Ustawa o systemach oceny zgodności i nadzoru rynku, o towarach paczkowanych, czy o wyrobach budowlanych. Każda z nich przewiduje odpowiedzialność karną za dopuszczenie do obrotu produktu, który nie spełnia wymagań bezpieczeństwa lub wprowadza w błąd co do jego właściwości.
Nie chodzi tu o spektakularne afery ani o sytuacje z pierwszych stron gazet. Zignorowanie zaleceń po kontroli, przemilczany raport z testów, brak reakcji na decyzję urzędu — to właśnie takie decyzje mogą przesądzić o kierunku sprawy. Prawo koncentruje się na skutkach, nie na tłumaczeniach. Prokuraturę interesuje jedno: czy produkt mógł stwarzać zagrożenie.
Większość takich postępowań zaczyna się niewinnie, czyli od rutynowej kontroli administracyjnej:
-
Urząd wykrywa nieprawidłowość.
-
Nakłada karę.
-
Następnie przekazuje sprawę dalej.
Wtedy kończy się etap formalności, a zaczyna się osobista odpowiedzialność. Na liście osób objętych postępowaniem mogą znaleźć się członkowie zarządu, kierownicy produkcji, a nawet specjaliści, którzy podpisali dokument dopuszczający towar do obrotu.
Sankcje zaczynają się od grzywny, przez ograniczenie wolności, po karę pozbawienia wolności. Do tego często dochodzą konsekwencje wizerunkowe, bo samo postępowanie, nawet zakończone uniewinnieniem, może na długo zburzyć zaufanie partnerów biznesowych.
Odpowiedzialność karna w prawie produktowym ma więc charakter ostateczny. Pojawia się wtedy, gdy zawiodły inne mechanizmy – kontrola jakości, procedury compliance, reakcja na decyzję organu. Jest to jednak też przypomnienie, że prawo produktowe nie jest zbiorem biurokratycznych wymogów, tylko systemem ochrony bezpieczeństwa.
Zaufali nam





























