Kamila Wasilewska
|
22 lutego 2022
Spis treści

W maju 2021 roku, kiedy rząd ogłosił wprowadzenie tzw. “Polskiego Ładu”, niewielu z nas zastanawiało się jak proponowane reformy wpłyną realnie na nasze codzienne życie. Dzisiaj, kiedy zmiany podatkowe stały się faktem, każdy podatnik z niepokojem czeka na wpływ pierwszego w tym roku wynagrodzenia. Czy będzie ono większe, czy mniejsze niż w grudniu 2021? Jeżeli się zmieni, to o jaką kwotę? W tym artykule tłumaczymy jakim modyfikacjom ulegną wynagrodzenia pracowników i z czego owe zmiany wynikają.

Kilka słów o Polskim Ładzie

Reformy proponowane przez rząd w ramach tzw. Polskiego Ładu dotykają sytuacji ekonomiczno – gospodarczej zarówno osób fizycznych – pracowników, jak i przedsiębiorców. Nowe reguły rozliczeń podatkowych zdają się diametralnie zmieniać większość zasad znanych nam z lat ubiegłych. Poniżej przedstawiamy najważniejsze zmiany dotykające bezpośrednio pracowników zatrudnionych w ramach umów o pracę.

Po pierwsze – zmiana w zakresie składki zdrowotnej

Składka zdrowotna jest obligatoryjnym elementem zmniejszającym nasze wynagrodzenie i wynosi 9% podstawy wynagrodzenia. Z tej kwoty 7,75 % można było do 2021 roku odliczyć od podatku dochodowego. To oznaczało, że w rzeczywistości wynagrodzenie pracownika zatrudnionego na umowę o pracę było obciążone przez składkę tylko w wysokości 1,25% dochodu. PolskiŁad uchylił jednak przepis art. 27b ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, stanowiący o możliwości dokonania powyższego odliczenia. Obecnie niemożliwym jest zatem odliczenia, a z wynagrodzeń pracowników pobierana będzie składka w wysokości 9% ich wynagrodzenia brutto.

Po drugie – zmiana kwoty wolnej od podatku

PolskiŁad podniósł kwotę wolną od podatku z 8.000 złotych do 30.000 złotych. To oznacza, że jeśli ktoś zarobi mniej niż 30.000 zł nie zapłaci podatku dochodowego w ogóle. Podatek będzie naliczany dopiero od nadwyżki ponad tę kwotę.

Po trzecie – zmiana kwoty zmniejszającej podatek

Wraz z podwyższeniem kwoty wolnej od podatku wzrosła też kwota zmniejszająca zaliczki na podatek. W 2021 roku kwota zmniejszająca wynosiła “tylko” 43,76 zł. W 2022 roku kwota ta wyniesie już prawie 10-krotnie więcej, czyli 425 zł. Z kwoty wolnej od podatku skorzystają Ci, którzy złożą pracodawcy formularz PIT- 2 (oświadczenie pracownika dla celów obliczania miesięcznych zaliczek na podatek dochodowy od osób fizycznych) i zadeklarują, że nie osiągają innych dochodów z tytułu świadczeń emerytalnych lub rentowych, działalności gospodarczej czy najmu lub dzierżawy. W ten sposób dadzą pracodawcy możliwość zmniejszenia miesięcznej zaliczki na podatek dochodowy o kwotę stanowiącą 1/12 kwoty zmniejszającej podatek.

Co istotne, formularz PIT – 2 można złożyć tylko jednemu pracodawcy, bez względu na liczbę posiadanych umów. Złożenie wspomnianego formularza więcej niż jednemu pracodawcy doprowadzi do zwielokrotnionego zmniejszania zaliczki na podatek dochodowy i w konsekwencji spowoduje, że na koniec roku podatkowego trzeba będzie dopłacić. Ponadto, co istotne w przypadku PIT – 2, pracownik składa formularz raz, na początku zatrudnienia, a potem tylko aktualizuje jeśli zajdzie taka potrzeba. Jeżeli w roku podatkowym pracownik zaczyna na przykład czerpać dochody z działalności gospodarczej – musi cofnąć złożone oświadczenie i zrezygnować z przysługującego mu zmniejszenia.

Po czwarte – nowe progi podatkowe

Polski Ład wprowadził nowe porządki także w zakresie progów podatkowych. Do tej pory, do końca grudnia 2021 roku, mieliśmy w Polsce dwa progi: pierwszy do 85.528 zł rocznie oraz drugi próg powyżej tej kwoty. Dla osób osiągających dochody nieprzekraczające pierwszego progu, podatek wynosił 17% (po odjęciu kwoty zmniejszającej podatek), a dla wszystkich przekraczających próg – 32%. Reforma podatkowa podniosła próg podatkowy do aż 120.000 złotych.

Do momentu, w którym dochód uzyskany od początku roku nie przekroczy kwoty stanowiącej 120.000 złotych, czyli górnej granicy pierwszego przedziału skali, pracownik będzie zobligowany oddawać fiskusowi 17% dochodu uzyskanego w danym miesiącu. Za miesiąc, w którym dochód uzyskany od początku roku przekroczy górną granicę, podatek w wysokości 17% obejmie tę część dochodu, która nie przekroczyła kwoty 120.000 złotych, natomiast od nadwyżki ponad kwotę stanowiącą górną granicę pierwszego przedziału skali, urząd skarbowy “zawoła” podatek w wymiarze 32%.

Tyle w teorii. Ale co z tych zmian wynika dla pracowników w praktyce?

Pracownicy zarabiający “najniższą krajową” lub kwoty nieprzekraczające 5700 zł brutto miesięcznie.

W 2021 roku minimalne wynagrodzenie brutto wynosiło 2800 zł. Od stycznia bieżącego roku kwota ta wzrosła do 3010 zł. Oznacza to, że osoby zatrudnione za tzw. “najniższą krajową”, będą dostawały wynagrodzenie brutto wyższe o 210 zł. Podobnie podwyższeniu uległa stawka godzinowa, która wraz z 2022 rokiem wzrosła do 19,70 zł brutto za godzinę pracy. Z samego zatem faktu podniesienia wynagrodzenia minimalnego można wywnioskować, że na zmianach w prawie zyskają przede wszystkim ci, którzy zarabiają najmniej. Ponadto, osoby zarabiające mniej niż kwota wolna od podatku tj. 30.000 zł nie zapłacą podatku od dochodu w ogóle.

Ministerstwo Finansów zapewnia, że osoby, które otrzymują miesięcznie nie więcej niż ok. 5700 zł brutto nie muszą obawiać się nowych zasad podatkowych. W praktyce albo na zmianach zyskają, albo w najgorszym razie będą one dla nich całkowicie neutralne.

Pracownicy zarabiający od 5701 zł brutto do 12.800 zł brutto miesięcznie (od 68.412 zł do 133.692 zł brutto rocznie)

Specyficzną grupą podatników są wszyscy ci pracownicy, których ustawodawca nazywa “klasą średnią” i to właśnie tym podatnikom doskwierać ma najbardziej przemodelowanie składki zdrowotnej i uniemożliwienie odliczania jej od podatku. Ustawodawca chcąc w pewien sposób zrekompensować im tę stratę, postanowił wyposażyć ich w ulgę. Co istotne, ulga nie będzie obejmowała osób świadczących pracę na podstawie umów cywilnoprawnych np. umów zlecenia czy umów o dzieło.

Niestety rozwiązanie to, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się całkiem interesujące, w praktyce może być bardzo ryzykowne. Jeżeli bowiem okaże się, że z jakiegoś powodu pracownik “wypadł” z widełek kwalifikujących go do klasy średniej, będzie musiał na koniec roku zwrócić kwotę ulgi. Koniec końców, do zwrotu może mieć nawet kilka tysięcy złotych. Szczególnie niebezpieczne jest to dla osób, których wynagrodzenie jest bliskie dolnej lub górnej granicy zarobków wyznaczonej dla klasy średniej. W przypadku osób, które osiągają niewiele więcej niż 68.412 zł brutto rocznie, przedłużające się zwolnienie lekarskie czy nagła utrata pracy może spowodować, że ulga nie będzie im już przysługiwała.

Ulgą nie będą bowiem objęte zasiłki z ubezpieczenia społecznego i wypadkowego (zasiłek chorobowy, zasiłek opiekuńczy, zasiłek macierzyński, zasiłek wyrównawczy czy świadczenie rehabilitacyjne). Tymczasem w sytuacji osób zarabiających pod górną granicę, blisko 133.692 zł brutto w roku podatkowym, wystarczy, że pracodawca wypłaci mu premię lub tzw. “jubileuszówkę”(dodatkowe wynagrodzenia za osiągnięcie określonego stażu pracy), co może skończyć się przekroczeniem progu i koniecznością zwrotu ulgi.

Warto pamiętać, że ulga nalicza się z mocy prawa – jeżeli nie chcemy, aby pracodawca stosował ją względem naszego wynagrodzenia, musimy złożyć pisemną rezygnację. Wówczas ulga nie zostanie naliczona od wynagrodzenia miesięcznego, ale dopiero na koniec roku podatkowego. Warto zatem rozważyć wszystkie za i przeciw w zakresie korzystania z ulgi w ciągu roku oraz na koniec roku podatkowego.

Pracownicy zarabiający ponad 12 800 zł brutto miesięcznie

Na dzień dzisiejszy prognozy wskazują, że osoby najlepiej zarabiające będą tymi, które stracą na PolskimŁadzie. Ich pensje netto ulegną znacznemu uszczupleniu wskutek między innymi rezygnacji z możliwości odliczenia od dochodu składki zdrowotnej. Zmiana progu i kwoty wolnej od podatku spowoduje, że przy wynagrodzeniu od około 12 000 brutto miesięcznie pracownicy zaczną tracić na reformach. W konsekwencji im wyższa kwota wynagrodzenia tym wyższe straty netto dla pracownika. Z punktu widzenia tej grupy podatników, PolskiŁad doprowadzi do zwiększenia ich obciążeń podatkowych.

Podsumowanie

Wydawało się że PolskiŁad ma działać niczym legendarny Robin Hood: dawać biednym, a zabierać bogatym. W praktyce, zaledwie po dwóch tygodniach funkcjonowania nowych przepisów podatkowych, Polski Ład nie daje takich rezultatów jak powinien, wpędzając w konsternację tak pracowników, jak i księgowych. W obiegu prawnym pojawiają się rozporządzenia mające korygować luki w przepisach podatkowych i rekompensować niższe pensje pracowników. Ostatecznym sprawdzianem nowych zasad okaże się jednak dopiero początek przyszłego roku – kiedy po raz pierwszy urzędy skarbowe zastosują nowe przepisy podczas rocznych rozliczeń podatkowych. Do tego czasu jednak może się jeszcze wiele wydarzyć.

Marcin Staniszewski

Radca Prawny



Zaufali nam:


4,7/5 - (liczba głosów: 4)